RSS
 

Wigilia u rodziców

02 sty

Tegoroczne święta Bożego Narodzenia spędziłem, jak to od początku mojego życia bywało razem z moją rodziną, w domu u rodziców. Pomimo minionych lat, kiedyś jako mały dzieciak, a teraz już dorosły mężczyzna najbardziej czekam na moment otwierania prezentów. Na początek zgodnie z naszą rodzinną tradycją było czytanie fragmentu pisma świętego przez mojego tatę. Później każdy dzielił się opłatkiem i składał sobie życzenia. Następnie przyszła kolej na kolację z obowiązkowymi dwunastoma daniami. Po kolacji musimy pośpiewać wspólnie kolędy, a dopiero po tym jest wspólne rozpakowywanie prezentów. Jak zwykle towarzyszyło temu wiele emocji. Na pierwszy ogień poszły prezenty dla naszej babci. Dostała zestaw ręcznie zdobionych filiżanek, dwa ręczniki, perfumy, krem kolagen Max na zmarszczki oraz likier jajeczny. Następna była moja mama i jej gwiazdor przyniósł zestaw do kąpieli, ostatnią książkę Martyny Wojciechowskiej, naszyjnik z pereł oraz także perfumy. Kolejnym szczęściarzem był mój tata i dostał książkę o wędzeniu kiełbas, nowe struny do gitary, koszulę oraz zestaw otwieraczy do win. Przyszła kolej na naszego dziadka i on otrzymał skarpety, kapcie, wody po goleniu oraz markową Whisky. Przedostatni był mój brat i jemu przyszło dostać grę towarzyską „Postaw na milion”, spodnie snowboardowe, portfel skórzany, perfumy i pakiet słodyczy. Ja byłem na końcu. Dostałem paczkę z szortami, koszulkę, bluzę z kapturem, nowe rękawice narciarskie, oraz pendrive 16gb. Oczywiście do wszystkiego była również torba ze słodyczami. Największą furorę zrobiła jednak gra, która dostał brat. Kupili mu ją rodzice zafascynowani grą, która powstała na bazie znanego teleturnieju. Zawsze na jego końcu przedstawiano tę grę w wersji planszowej i jej skuteczna reklama skłoniła ich do zakupu. Graliśmy w nią do prawie północy, po czym pojechaliśmy do kościoła na pasterkę.

 
Komentowanie nie jest możliwe

Wpis w Uroda

 

Tagi: , , , ,

Komentarze są zamknięte.